sobota, 10 lutego 2018

Ciemno wszędzie, głucho wszędzie...


Co to będzie?
Szczerze? Nie mam najmniejszego pojęcia. Miał być remont i będzie (szablon ulegnie jednak drobnej zmianie - chodzi mi o czcionkę, która nie chcę ze mną współpracować, ale póki się nie upewnię, że nie ponoszę za to winy, to zostawię ją taką, jaką jest). Od poniedziałku mam tydzień przerwy, strasznie się z tego cieszę, naprawdę strasznie, bo będę mogła pisać (Aha, akurat, w domu zawsze jest coś do roboty, nie?) i wreszcie przysiąść do tej nieszczęsnej Zerwanej, która mi się po nocy śni.
Nie żartuję, ona naprawdę mi się śni. Tak samo jak fabuła mojej książki, którą może kiedyś wydam.
Nie mówiąc już o tym, że mam milion pomysłów na inne historie... Chyba każdy, kto pisze "cierpi" na taką "przypadłość" ^^''
Skupmy się jednak na Zerwanej, dobrze?
Przez następny tydzień spróbuję coś tutaj zdziałać, lecz cudów nie obiecuję. Później... zawieszam historię do wakacji. (Tak, niestety spełniam groźbę z ostatniego, czy tam przedostatniego posta)
Po pierwsze i najważniejsze - studia. Nic nie pisałam na bloga, nie zajmowałam się projektem książki, a mimo to miałam małe kłopoty z sesją. Na szczęście, się wybroniłam. Aczkolwiek nie chciałabym powtórki z rozrywki, zwłaszcza, iż w trakcie letniej sesji NIE BĘDĘ MOGŁA sobie pozwolić na powtórkę - mam pewne marzenie, które pragnę spełnić w nadchodzące wakacje i dla niego jestem gotowa tymczasowo zniknąć z blogosfery (a przynajmniej mocno ograniczyć swój udział w niej).
Po drugie, ktoś w ogóle czytał/czyta/będzie czytał ten chłam? Nie sądzę. Nawet jeśli ktoś to robi, to nie komentuje. To nie jest atak, tylko stwierdzenie faktu. Dobra, przejdźmy sedna - myśl, że czytelnicy (o ile ich jeszcze mam) będą czekać na rozdział nie wiadomo mnie przytłaczała.
 Dlatego napisałam ten post.
Powtarzam: Od 19.02 Zerwana będzie zawieszona do odwołania!!!
Sporadycznie wrzucę posta w stylu "Co u mnie słychać?".
Przepraszam, iż zawiodłam. Niestety, studia są ważniejsze.
A raczej moje marzenie...
Do napisania... kiedyś.




CREATED BY
MAYAKO
CREDIT: ART